|
Ostatni błazen.
| |
|
Profile
![]() 'O mnie' jest niepotrzebne, mieszkam aktualnie w Gdańsku, oryginalnie na kaszubach, filologia polska UG, lat 19, resztę danych podaję na tym tzw. mylogowym profilu. Links Widoczne miejsce. kwiecień (2) maj (8) czerwiec (7) lipiec (4) sierpien (11) wrzesień (10) październik (14) listopad (12) grudzień (15) 2011 styczeń (6) luty (10) marzec (11) kwiecień (4) maj (5) czerwiec (2) lipiec (5) sierpien (2) wrzesień (1) październik (1) listopad (1) layout szablon został wykonany przez xyz (tak, ukradłem go ;) a właściwie to sobie tylko szkielet ukradłem, bo nie chciało mi się tego pisać od nowa.). wszelkie prawa autorskie zastrzeżone! szablon przystosowany do rozdzielczości 320x240 i właściwie tylko do przeglądarek tekstowych. zdjęcie zapożyczone od tej pani. za jej wenę artystyczną - bardzo dziękuję. |
dgg Krew, flaki i ból przemijania, hah. czwartek, 1.września.2011, 01:28Przy tej konfiguracji powinienem niechybnie zginąć. Szklana popielniczka ustawiona gdzieś po środku deski rozdzielczej rozbiłaby się o twarz. Kawałki misternie potłuczonego szkła dostałyby się pod powieki, poharatały twarz, policzki. Grubsze części porozcinałyby arterie nagromadzone pod skórą szyi. Formaldehyd, arsen, fenol i świeże rany. Kolumna kierownicza wbija się w przepełnione jelita. Zachowują się tak samo jak wąż ogrodowy na który nadepnął jakiś dzieciak. Wypróżniają się momentalnie, na zewnątrz bądź do wewnątrz. To przywodzi na myśl bezsens i nieświadomość, mówienia 'pociągasz mnie'. Jakie to okrutne zatajenie faktów z mojej strony, przyjmowanie komplementu. Przyjmowanie w momencie kiedy wiem, że wewnątrz mnie bez przerwy trwa proces przekształcania martwych tkanek zwierzęcych w fekalia. Świadomość tego, że prowadząca samochód z naprzeciwka piękność może się złożyć w pół, a jej wątroba zwymiotuje żółcią, jak gąbka pianą. Świadomość tego, że ginąc nie patrzy się w stronę światła, nie kieruje się głowy w kierunku ojczyzny aby skonać godnie, epicki badziew. Ginie się samotnie. Ginie się dlatego, że organizm postanawia rozłożyć sam siebie, bo tak jest korzystniej dla systemu ekologicznego. Nasze trawienie, połykanie martwych tkanek, wydzielanie płynów ustrojowych, rozmnażanie i oddychanie przestaje mieć dalszy sens. I ten fakt skłania mnie do zmiany stanowiska. Jednak te paskudne skórzane kurtki które ludzie ubierają teraz, kiedy temperatura wynosi jedenaście stopni, nie są nawet w jednej trzeciej tak paskudne jak znajdujący się pod nimi ludzie.
Jasne Błękitne Okna to kino skrajnie kobiece, tak przynajmniej mówią szczątki samca alfa znajdujące się u mnie gdzieś pod prawym płucem. Film którego pierwsza połowa tworzy w głowie magiczny obraz zapyziałego dworca pkp i otaczającego go dolnośląskiego miasteczka. Nie miałem nigdy okazji zatrzymać się na dolnym śląsku na tyle, żeby poczuć tą atmosferę. Z drugiej jednak strony sam mieszkam w miasteczku z opuszczonym dworcem. Jasne Błękitne Okna obejrzałem tylko dlatego, że zapadło mi w pamięci jedno zdjęcie z planu. Z Beatą Kawką i Joanną Brodzik palącymi papierosy, i pijącymi wino, na tylnej kanapie Syrenki. Ja osobiście zamiast maltretować płuca i wątrobę na tylnej kanapie Syrenki, maltretowałem je na tylnej połowie dużego fiata. I tak jak jedna połowa filmu tworzy niesamowitą, magiczną iluzję zadupia z dworcem w tle, tak druga to najklasyczniejszy z klasycznych schematów w kinie polskim. Mamy chorobę, poświęcenie, Złego Męża Alkoholika, ba, nawet Bogusława Lindę. Z tym, że w tym wcieleniu nie każe nikomu wypierdalać, nikt też nie pierdoli jego kobiety. Po prostu jest, jest bezpłciowy i bez charakteru, brakuje mu tej kiczowatej otoczki początku lat 90-tych. Kompletnie nie odnajduje się w swoim przecież filmie. Joanna Brodzik gra przecukierkowo, nawet agonalne jęki wychodzą jej przesympatycznie. Beata Kawka jest zaskakująco dobra, teatralna, nieokrzesana i maksymalnie kobieca. Na tle całości ciekawie wygląda też wkładanie niemowlaka wprost do wnętrza świeżo zarżniętej świni. Aż mi się 'misiowie puszyści' przypomnieli. Reasumując, film tworzy początkowo ciekawy nastrój, który później całkowicie rozpierdala poprzez wpasowywanie się w typowo polski nurt kręcenia dramatów. Kiedyś w słownikach zobaczymy hasło 'Szarobura, polska, postkomunistyczna tragedia nowożytna' a pod nią szufladkę z filmami takimi jak 'cześć Tereska' 'Galerianki' czy też 'Jasne Błękitne Okna' właśnie. Dzisiaj rudy kot przebiegł mi drogę, wskoczył w krzaki, wrócił z nich z powrotem na ulicę pożerając małą szarą myszę. Zostały tylko dwie łapki. Czy ktoś potrafi zinterpretować jaki to będzie miało związek z pływami księżyca i czy to dobry, czy zły omen ? A może błąd w Matrixie ? A może ten kot to farbowana ruda bestia pożerająca wszelakie szare bezbronne mysze próbujące się do mnie dostać. Bestia która tylko pożera i ucieka w krzaki, zostawiając mi, nawet nie flaki. Spać kurwa, brat zmienia szkołę i trzeba go wspierać psychicznie. Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Komentarze (1), Dodaj
|