Ostatni błazen.
Profile

'O mnie' jest niepotrzebne, mieszkam aktualnie w Gdańsku, oryginalnie na kaszubach, filologia polska UG, lat 19, resztę danych podaję na tym tzw. mylogowym profilu.

Links

w razie potrzeby kontaktu ze mną matilo@o2.pl
.
Widoczne miejsce.

2010
kwiecień (2)
maj (8)
czerwiec (7)
lipiec (4)
sierpien (11)
wrzesień (10)
październik (14)
listopad (12)
grudzień (15)

2011
styczeń (6)
luty (10)
marzec (11)
kwiecień (4)
maj (5)
czerwiec (2)
lipiec (5)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

layout

szablon został wykonany przez xyz (tak, ukradłem go ;) a właściwie to sobie tylko szkielet ukradłem, bo nie chciało mi się tego pisać od nowa.). wszelkie prawa autorskie zastrzeżone! szablon przystosowany do rozdzielczości 320x240 i właściwie tylko do przeglądarek tekstowych. zdjęcie zapożyczone od tej pani. za jej wenę artystyczną - bardzo dziękuję.
dgg

Jeszcze więcej owocowego orzeźwienia!

wtorek, 25.stycznia.2011, 16:15
Nic nowego, wypalam kawę w kubku, spijam dym z papierosa, cieszę się z wystarczającej, jak na dwunastą rano, dawki dopaminy. Tylko jelita dają mi o sobie, dość niepokojąco, znać. Włączam telewizję, tvn znowu mnie martwi. Oni chyba tworzą taki nowy topos. Topos szefa-menadżera jakiejś tam wielkiej zagranicznej korporacji, w nienagannie dopasowanym garniturze i najbardziej utylitarnej z utylitarnych fryzur. Po drodze oczywiście będzie pierdolić swoją sekretarkę, Anie Muchę, ale nie można tego pokazać bo zagraniczna licencja tego nie uwzględnia. Myślę sobię : "ja pierdolę, biedna zbiorowa świadomość". Ci wszyscy biedni ludzie siedzący przed telewizorem o tej godzinie zostaną bezpowrotnie przekonwertowani na zgniłą, kapitalistyczną ideologię. Za 200 lat dzieci w szkole oprócz uczenia się o Rolandzie ginącym ku chwale ojczyzny, będą też musiały się uczyć o pierdoleniu sekretarek. Masakra. Do mnie jakoś tak, zawsze bardziej trafiało 'They may take our lives, but they'll never take our freedom' niż jakieś tam 'w przyszłym tygodniu musimy przeprowadzić fuzję a dzisiaj ważny kontrakt... MONIKA ! gdzie moja kawa ?!'. Epickość zawsze trafia do ludzi, a jak nie epickość to przynajmniej chociaż trochę syfu i realizmu. A taki syntetyczny klimat idealnego życia w wieżowcach i leasingowych fordach focusach za cholerę do mnie nie trafia. A jak to nie daj boże zainspiruje masy siedzące przed telewizorem to znowu stane będę nie-na-czasie w moich dużo za dużych ciuchach, tłustych włosach i brudnych bojówkach. Kurwa, czemu nie mogą kręcić sitcomów o bohaterskich alkoholikach, albo innych skrajnie dziwnych, ale też bohaterskich i epickich, maturzystach ? Poczułem się odrzucony przez System Sprawowania Władzy, chcę zadośćuczynienia. Zadowolę się prawem jazdy kategorii a, b i c.
Jak tak piszę to czuję się jak hipis. Cartman z South Parku mówił ,że hipisi twierdzą ,że zajmują się ratowaniem świata a tak naprawdę tylko palą trawę i śmierdzą. Ja trochę tak samo, wytykam wszystkim błędy i potrafię skrytykować każdego, a tak w gruncie rzeczy to głównie się upijam i niespecjalnie pachnę. Chciałbym w końcu się nauczyć rozwijać te wszystkie nieuporządkowane myśli w jakiś logiczny ciąg.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

The Exploited - Why are you doing this to me ?

sobota, 22.stycznia.2011, 18:24
EDIT:
Dalej mam ochotę pisać, wiecznie mam w głowie jakieś obrazy. Teraz przykładowo jest to obraz losowo wybranego, wychudzonego studenta. Mam teraz taką, niesamowitą, wewnętrzną potrzebę żeby mu przypierdolić. Ale, ale kurwa też jestem wychudzony, nie jestem tylko studentem. Wychodzi wtedy na to ,że to taka połowiczna autoagresja ? To już pewien postęp, wcześniej była taka całkowita autodestrukcja. Jeśli tak dalej pójdzie, to za jakiś rok pewnie zacznę dokarmiać sarenki w lesie albo nie wiem, adoptować jakieś sieroty z Kenii. To dziwne i nienaturalne, przecież ogólnie rzecz biorąc to miałem kiedyś siłę i ochotę żeby się przeciwstawiać i robić wszystko na opak. Bywałem dumny i butny niczym Republika Weimarska, potrafiłem się śmiać ludziom w twarz. To był mój, może debilny i dziecinny no ale zawsze jakiś, przejaw buntu. A teraz się czuję jakby mnie powoli kastrowali. Jakbym miał zainstalowane kleszcze kastracyjne, i tylko czekał na dalszy rozwój martwicy jąder. To jest tak, jakbym wypłukał razem z tym całym morzem wódki mój, i tak niezbyt wielki, zapas testosteronu. W ogóle nie myślę o seksie, a ponoć faceci myślą o seksie cały czas, nawet srając. Jestem trochę jak taki androgyniczny twór w stylu Davida Bowiego. Śniło mi się (kurwa, znowu mi się coś śniło.) ,że miałem zagrać deathmetalowy koncert, wszystko się zaczynało. Miałem zagrać coś przekurewsko bluźnierczego, a zagrałem 'Zaopiekuj Się Mną'. Krzywy sen. Chociaż to trochę prawda, uwielbiam tą piosenkę i czasami chciałbym żeby ktoś się mną, chociaż przez chwilę, zaopiekował. Jednocześnie mam w głowie swoją teorię. Teoria głosi ,że każde istnienie ludzkie, które nie jest w stanie się samo sobą zająć nie powinno oczekiwać pomocy. Zgodnie z moją teorią czuje się teraz jak wrzód na dupie zdrowego organizmu. Jestem sprzeczny sam w sobie i z moimi poglądami czuje się jak długowłosy Adolf Hitler. Wiem ,że mam jakieś tam męskie cechy, na przykład śmierdzę jak toaleta publiczna nr.5 na dworcu w Kutnie i jestem brudniejszy niż Gdańsk-Orunia jesienią. Was fascynuje piękno a mnie estetyka brzydoty, opisy rozkładu zwłok i egzekucji publicznych, dziwne, nie ? Chciałbym żeby każdy czytający mnie, po drugiej stronie kabla, zastanowił się, zanim zacznie kogoś wspierać, czy będzie w stanie to robić już zawsze. A ja bym chciał wiedzieć gdzie są, kurwa, moje papierosy...
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

To see if I'd still feel.

sobota, 22.stycznia.2011, 14:00
Co miałem zrobić ? a, no tak, zdobywać świat, wznosić się nad nieoświecony tłum etc. Co robię ? Wiszę nad klawiaturą, piszę im te jebane prace i dalej tkwię gdzieś, prawie na końcu świata. Nie lubię być otępiały, jeśli już mam myśleć to wszystko musi być poukładane, krystaliczne i szybkie. Nie wiem jak udało się mediom i kulturze wszczepić nam taką definicję szczęścia. Definicję zawierającą się w słowach typu : wóda, dziwki, koks, murzyni z łańcuchami i złoto, dużo złota. Wcześniej to się nazywało rock and roll. Od niepowiązanych ze sobą ludzi dowiaduje się różnych rzeczy o sobie, słyszę na przykład ,że jak nie chce mi się walczyć z zarostem to wyglądam jak sam Jezus we własnej osobie ,że mam spojrzenie i image dworcowego ćpuna-heroinisty ,że mój tryb odżywiania się z pewnością nie jest prawidłowy i jestem wkurwiająco małomówny. Ludzie dość agresywnie reagują na ciszę, taka nicość ich męczy i przytłacza. Dużo myślę, za dużo to też przytłacza i absolutnie nie mam ochoty na odzywanie się. Przećpane towarzystwo najczęściej jakoś tak instynktownie wybiera mnie na współtowarzysza. Ale kurwa, to już ponad trzy miesiące i dalej jakoś chyba to po mnie widać ,że ewidentnie mam skłonności ku dragom. Przyciągam często różnych najprościej mówiąc głupich ludzi albo jakieś, równie skomplikowane co ja, przypadki. Zdecydowanie bardziej wolę tą drugą grupę, chociaż, to też przytłaczające, użerać się ze samym sobą, patrzeć w lustro. Czasami chciałbym być po prostu sam.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Pytania, pytania, pytania. No bo, po co im to wszystko ? Po co im te orły na dupie, po co wolność wyboru, i tak wybiorą najgłupszą opcję. Po co im opcje, przecież jeśli nie ma opcji, jest się przeciw czemu buntować, wtedy jest weselej. Jeśli postawić przed wami wszystkimi, przed każdym człowiekiem, jednego dyktatora, takiego wszechmocnego dyktatora. Nazwijmy go Andrzej, Andrzej będzie odpowiadał za wszystko, stworzy w swojej głowie utopijną wizję świata pod jedną władzą. Każdy będzie go oglądał w telewizji, przy wylogowywaniu się z maila, w lodówce, na opakowaniu prezerwatyw i na dnie każdego kubka. Czarni będą mieli swojego Czarnego Andrzeja, Żółci - Żółtego, a Biali - Białego. Zaczną się burzyć, że jak to tak ? Przecież miał być jeden Andrzej, Andrzej Wszechmogący. No tak, ale on występuje w trzech postaciach, taki TrójAndrzej. Czarny ojciec, biała matka i żółty syn. Zamknie kościoły, ogłosi publicznie ,że już żaden ministrant się nie zakrztusi. Fabryka Mars inc. ogłosi wtedy zdecydowany spadek sprzedaży Snickersów. Wybuchnie panika, ludzie zaprotestują, skoro nie ma kościołów, to gdzie mamy leczyć niedzielnego kaca ? Gdzie pokazać nowe buty, i zmuszać wszystkich do wąchania ciężkiej podróbki Chanel No.5 ? Ale, nie, basta. Wyjdzie i ogłosi 'Jam jest Andrzej twój, jam Cię wydostał z łona matki twej, bo krzyczała ,że boli'. Olśnienie i oświecenie przyjdzie tuż po renesansie. Radości nie będzie końca, publiczne orgie sponsorowane przez stadninę koni w Łańcucie, każdy w tramwaju będzie czysty i pachnący. Nowe, lepsze, czasy. Matematycy zrozumieją ,że wierzchołki funkcji kwadratowej lepiej się oblicza z papierosem w dłoni. Ale to zbyt piękne żeby było prawdziwe, wszak pojawia się Dysydent, wróg partii, zaplute ścierwo reakcji. Wystartują na Reichstag, z pochodniami w dłoniach. Krzykną 'Andrzej jest kobietą'. Chyżo, na koń, kupą, mości Panowie, kupą. Wymienimy wszystkie nasze ipody na sprzymierzone wioski murzyńskie. Feministki nie ruszą Murzynów, oni ich też nie. Dwie uciśnione mniejszości nie mogą ze Sobą walczyć, oboje musieli by przez 48 godzin poleżeć na twardej desce. Nie opłaca się, gdzie sens, gdzie logika ? Będą stać, i na siebie patrzeć, a władza odrąbie im wszystkie ręce, jakie w swoim hitlerowskim geście, raczyli na nią podnieść. Ja będę stał, i będę się śmiał, bo to i tak mało abstrakcyjne w porównaniu z tym, co muszę oglądać na co dzień. Wdrapię się na sam szczyt rowu mariańskiego, i krzyknę: 'jeśli mnie kochasz, to pierwsza rzuć kamieniem, bo mi się nie chce i kiepsko rzucam'.


Jeśli tak dalej pójdzie, to do końca życia będę pisał takie pierdoły. Gardło mnie boli, i czuje się wiecznie oszukany. Może zróbcie coś żebym komuś zaufał ?
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Wrzucam dzisiaj kostki lodu do gorącej herbaty, z sadystyczną satysfakcją patrzę jak się rozpuszczają w tym skrajnie nieprzyjaznym, dla lodu, otoczeniu. Herbata ma teraz warstwy, wygląda całkiem podobnie do rozwarstwionego powietrza nad gorącym asfaltem. W moim, rasistowskim, mniemaniu herbata powinna być biała, tak samo jak koszula czy śnieg. Aktualny śnieg jest brudnoszary, a koszula jest w niebieską ceratę. To znaczy ,że teraz jestem tylko w 33% szczęśliwy. Wskazują na to moje obliczenia (wszak mam tylko białą herbatę) i niezawodne aplikacje na Facebooku. Chcę żeby mnie traktowali poważnie, ale cóż mogę uczynić kiedy zajmuje krańcowo-końcowe miejsce w rankingu najprzystojniejszych znajomych ? Poważnie, już do usranej śmierci będę miał kompleksy ,że Gański jest jakieś 900 pikseli wyżej ode mnie, a nie potrafi sklecić zdania po polsku. (mhm, to jest to słynne 'plucie jadem'). Ja też nie mam zwyczaju mówić przesadnie dużo. W gimnazjum, któryś ze szkolnych idiotów, powiedział ,że ja nigdy nic nie mówię, a jak już coś powiem, to bez sensu. No cóż, głupio mi oceniać samego siebie. Mogę powiedzieć kilka rzeczy, żeby zachować jakoś tą pierdoloną równowagę w naturze. Wkurwiłem się dosyć, stwierdziłem ,że coś tu jest nie tak. Od zawsze winą za wszystko obarczałem siebie. To chyba nie do końca tak jest. Zrobiłem rachunek sumienia, i nie pamiętam kiedy zrobiłem komuś krzywdę. Za to kiedy pomyślę sobie, kiedy ostatnio ktoś mi zrobił krzywdę to zawsze jest to przerażająco nieodległa przeszłość. Myślę za dużo, myślę zbyt chaotycznie. Ludzie stoją przy mnie, rozmawiam z nimi i myślę sobie 'o, ktoś jest obok, ale kim on, kurwa, właściwie dla mnie jest ?'. Gubię kontekst rozmowy, patrzę tylko tępo i wyglądam jak po przedawkowaniu klonazepamu. Wnioski z ostatniego okresu mojego życia ? Nigdy nie obiecuj niczego, osobie która żywi się tylko i wyłącznie marzeniami. To paskudna zbrodnia, zdecydowanie zdaję sobie sprawę z autopsji ,że to boli. To będzie kolejna ściana tekstu. Jeśli kiedyś oficjalnie uznają mnie za alkoholika to w sygnaturze akt będę miał 'Alkk' i wypierdolą mnie na Srebrzysko. Jeśli mnie spotkasz próbującego skoczyć z dachu jakiegoś budynku, zaproponuj skok na bungee, wrażenia podobne i lądować nie trzeba. Szkoda ,że nie mam myśli samobójczych, gdybym miał się wieszać, to najlepiej na moście przy wlocie do sierakowic. I używając do tego celu miedzianego kabla, pośmiertnie przynajmniej mógłbym się przysłużyć złomiarzom. Miedź jest dosyć droga, na dwa piwa powinno im wystarczyć. Miałem tego nie robić, ale dzisiaj z jakichś głupich przyczyn słuchałem Nosowskiej, śpiewającej piosenki Osieckiej. 'Kto tam u Ciebie jest ?'. Zawsze kiedy przesłucham coś o podobnym ładunku emocjonalnym to czuje się paskudnie, a więc drugi wniosek na dzisiaj : pij białą herbatę i słuchaj technicznego death metalu.
EDIT: Nie mogę spać, napiszę coś lepiej. Nie mogę być drugi, trzeci, sto piąty. Pierwszy, albo ostatni, inaczej się za bardzo wkurwiam. Ostatni - znaczy ,że to zdecydowanie nie zawody dla mnie. A 'gdzieś pomiędzy' oznacza ,że znalazł się ktoś lepszy ode mnie, a na to nie mogę sobie pozwolić.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Jeśli nie może być całkiem dobrze, tak, jak bym tego chciał, to pozostaje mi czerpanie przyjemności z różnych prostych rzeczy. Nie jest dobrze ani nie jest źle. Leżałem przez półtora godziny w wannie, obejrzałem nowe dvd Behemotha, zjadłem jakieś niebotyczne ilości ptasiego mleczka i poszedłem zapalić. Instynkt podpowiada mi ,że to raczej mało męski sposób walczenia ze złym nastrojem. Ale z drugiej strony, rozsądek twierdzi ,że to zdecydowanie mniej destrukcyjne niż picie. Możliwe ,że się po prostu starzeję.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: