Ostatni błazen.
Profile

'O mnie' jest niepotrzebne, mieszkam aktualnie w Gdańsku, oryginalnie na kaszubach, filologia polska UG, lat 19, resztę danych podaję na tym tzw. mylogowym profilu.

Links

w razie potrzeby kontaktu ze mną matilo@o2.pl
.
Widoczne miejsce.

2010
kwiecień (2)
maj (8)
czerwiec (7)
lipiec (4)
sierpien (11)
wrzesień (10)
październik (14)
listopad (12)
grudzień (15)

2011
styczeń (6)
luty (10)
marzec (11)
kwiecień (4)
maj (5)
czerwiec (2)
lipiec (5)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

layout

szablon został wykonany przez xyz (tak, ukradłem go ;) a właściwie to sobie tylko szkielet ukradłem, bo nie chciało mi się tego pisać od nowa.). wszelkie prawa autorskie zastrzeżone! szablon przystosowany do rozdzielczości 320x240 i właściwie tylko do przeglądarek tekstowych. zdjęcie zapożyczone od tej pani. za jej wenę artystyczną - bardzo dziękuję.
dgg

Jako człowiek lubię odkrywać. Lubię poznawać świat na nowo, dziwić się nim, paskudnie z niego szydzić i wytykać mu wady. Zdarza mi sie też podziwiać go za nieograniczoną ilość wyborów i możliwości. Często trochę przeraża mnie to ,że nawet najbardziej prozaiczne rzeczy przeżywam jak mrówka okres i mogę o nich opowiadać godzinami. Bo jednocześnie wtedy zupełnie ignoruję ogóły, rzeczy które są ponoć strategicznie ważne. Nie potrafię się na przykład zainteresować w żaden sposób moją przyszłością zawodową. Lubię też wyznaczać sobie pozornie bezsensowne cele i je realizować. Ostatnio stwierdziłem ,że od czasu podstawówki nie miałem żadnej białej koszuli. Zawsze biegałem w czarnej. Misja : kupić białą koszulę. Ja, cham i prostak z zapadłej postpegieerowskiej wsi musiałem się wtopić w ten cały śmieszny świat galerii handlowych. Dopóki kupowanie ogranicza mi się do kupowania alkoholu i płyt w Empiku, to nie ma tragedii. Gorzej jeśli muszę kupić coś w sklepie nazywającym się jak jakaś kancelaria adwokacka ('Winston and Waldorf' albo coś równie wysublimowanego). Każdy z takich przybytków składa się z grubych klientów w płaszczach i pań doradzających 'co na Panu leży, a co nie'. W trakcie poszukiwań zorientowałem się ,że bardziej zwracam uwagę na wygląd Pani Doradzającej niż na cel nadrzędny czytaj: koszulę. Ostatecznie wybrałem sobie najładniejszą z tych wszystkich (to takie męskie, o mój boże, to nawet ja mogę się czasami poczuć jak macho-szowinista ?) i mogłem się wtedy dowiedzieć ,że na mnie, dopóki nie poszerzę się trochę, to właściwie nic nie będzie leżeć, ale ta pasuje najbardziej. No i mam kurwa, wyglądam, jak zazwyczaj, komicznie. A te lustra pokazujące wszystko ze wszystkich stron są przerażające. To przedziwne uczucie, zobaczyć swoje własne plecy, albo twarz z profilu. Postanowiłem zapuszczać włosy dalej, i chować się za nimi jak dziewczynka z 'The Ring' byleby nikomu nie było dane oglądać mojej twarzy z profilu. Lubię też kiedy mogę usłyszeć coś ciekawego, przypadkowo, w radiu. Załatwiałem wesoło swoje potrzeby fizjologiczne w toalecie publicznej i w radiu poleciały 'Koła Czasu' O.N.A. Przez pół godziny miałem z tego tytułu dobry nastrój.
A czego nie lubię słuchać ? No cóż, nie lubię jak ktoś mi opowiada na siłę, o tym ile wódki potrafi wypić, a potem wymiotuje przez pół nocy. Wkurwia mnie też niemiłosiernie jak ktoś używa słowa 'zamulać' w stosunku do mnie.
Ahhh jo, znowu piszę o sobie. To już przecież nudne się robi.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
To jest taka zależność, dotycząca amerykańskich filmów. Większość z nich składa się z tych samych elementów. Jest sobie rodzina mieszkająca w domku opasanym w śnieżnobiały siding, równie pastelowy plastikowy płot i zieloną, jak umysł pikla, trawę. W skład rodziny wchodzi gładko zaczesany ojciec w garniturze, wypruwający sobie flaki w jednej z międzynarodowych korporacji i nie mający czasu dla rodziny. Jest sobie blondwłosa mama, była królowa balu maturalnego, aktualnie gospodyni domowa rozwożąca gromadę bachorów do szkoły swoim minivanem japońskiego pochodzenia. Jest też dwójka przykładnych hollywoodzkich dzieci. Jeden to synek w wieku od siedmiu do dziesięciu lat, w komplecie razem z jakimś sympatycznym psem (do wyboru:labrador, bernardyn, dalmatyńczyk). Dzieciak wierzy w cuda, nie ufa nikomu i wykazuje się większym sprytem od całej reszty bohaterów razem wziętych, no i ostatecznie ratuje wszystkich przed zagładą. Ma też siostrę, zbuntowaną szesnastolatkę o kurewskich zapędach, przyjeżdża po nią chłopak na motorze. Ojciec go nienawidzi, to typ złego macho w skórze. Później chłopak ją zdradza albo próbuje zerżnąć na balu maturalnym. Ratuje ją później chłopak z sąsiedztwa, którego zna z piaskownicy, od zawsze się w niej podkochiwał ale był zbyt nieśmiały. Z kolei dzieciak z psem ratuje całą rodzinę przed śmiercią/bankructwem/utratą pracy/kolejną ciążą albo jeszcze innym kataklizmem. Wszyscy żyją długo i szczęśliwie. No właśnie, i tu zaczynam się zastanawiać po co takie filmy w Polsce ? Chyba tylko po to żeby wkurwiać ludzi. Ja nigdy nie mieszkałem w domu z śnieżnobiałym sidingiem, tylko w bloku. Nie spotkałem nigdy Chłopaka Na Rowerze Rozwożącego Gazety i Mleko. Nie mam czegoś takiego jak bal maturalny czy król i królowa balu maturalnego. Chociaż, niewątpliwie miewam zapędy do zostania królem. Nie miałem sympatycznego psa, czy puszczalskiej siostry. Przez dziewięć lat byłem jedynakiem, i zamiast sympatycznego psa miałem niezliczoną ilość chomików, jednego patyczaka i szczura. Na filmach dzieci chodziły na lodowisko, do kina, i miały zajebistą psychologiczną rozgrywkę pt. kto z kim siedzi w szkolnej stołówce. Zamiast na lodowisko chodziłem na piwo za garaże, a na szkolną stołówkę zawsze zapomniałem wykupić 'miesięczny'. Myślę sobie tylko ,że mieszkanie na osiedlu to dość niepowtarzalna sprawa. Letnie noce tutaj są niesamowite, mamy tutaj nawet koty które są w stanie złapać ptaka typu: kawka w locie. Sam to ostatnio widziałem i myślałem ,że się przewrócę na lodzie z wrażenia. Nocą wszystko umiera i gaśnie, rano ludzie rozjeżdżają się do pracy. Budowlańcy kupują piwo skrzynkami w osiedlowym sklepie, spotykam ich kupując fajki. Małe dzieci idą do podstawówki zwartymi szeregami, bądź odwożone przez rodziców. Zwarte szeregi młodzieży gimnazjalnej słuchają podziemnego rapu przez głośniki swoich telefonów.
Ahh, no i była dzisiaj wigilia. Bilans wigilii : jeden karp mniej, jestem starszy o kolejną wigilię i po raz pierwszy aż tak perfidnie to wszystko olałem. Pomyślałem sobie ,że jestem nikim i nie powinno mi na nikim zależeć, bo wtedy Ci ludzie wolą ode mnie uciekać. A radio-muzyka-fakty ryczy: 'Lest krismes aj gejw ju maj hart'. Nie przypominam sobie żebym rok temu komukolwiek oddawał serce. Jest moje i w dodatku na rynku transplantologicznym musi być całkiem sporo warte.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Bezpłciowy dzień. Nie stało się nic. To jak po dwóch tygodniach z ssri, albo na intensywnym kacu. Męczący stan, no ale, zdecydowanie lepszy od takiej równi-pochyłej-w-dół. Często jest tak ,że ludzie czekają na jakieś przełomowe momenty, na wyraźne granice dobro-zło, białe-czarne, smutek-szczęście. Najczęściej jest szaro i neutralnie. Czasami szary, brudny blok z wielkiej płyty, czasami szary dym z papierosa, szare skarpetki, szara, metalowa klamka. Ciężko mi określić momenty przełomowe w życiu. To jak pierwszy raz, ponoć zajebiście ważny, nie pozmieniało się praktycznie nic, tylko pornosy wydały mi się jakieś... dziwne. Na jakiś czas. Ale nie potrafię się przesadnie długo obrażać. To jak osiemnaste urodziny, okrutny kac i możliwość głosowania przeciwko kaczyńskiemu. Nie mogę się już tak łatwo poruszyć do głębi. Dobijają mnie zawsze te same sprawy, jak mi ktoś miesza różne strefy życia, jak znowu się dowiaduję o swojej beznadziejności i jak ktoś jest tak głupi ,że aż tego nie mogę pojąć.
Grałem w jakąś grę wojenną brata. Mógłbym sobie dać rękę uciąć ,że boroska by się niezwykle intensywnie śmiała z tego ,że nie mogłem grać po stronie rzeszy i musiałem strzelać do Niemców. No właśnie, jak taki niemiec gra w Wolfensteina i musi rozpierdalać swoich to... nie przeszkadza mu to ? Muszę się kiedyś, przy okazji spytać.
Mróz bywa ciekawy, unikałem jakiejkolwiek mimiki bo bałem się ,że będzie mi jeszcze zimniej w pysk. Skóra wysusza się od niego tak ,że czasami boję się cokolwiek powiedzieć żeby nie popękała jak dno słonego jeziora. Kawa rozpuszczalna i parzona smakują teraz dokładnie tak samo. To źle. Oczy mam jakieś takie bardziej szare niż zielone. Możliwe ,że to wina kontrastu.
I jak to jest ,że jeśli oglądam dziesięcioletni polski film, to wygląda to prawie tak samo jak kroniki filmowe prl. A jak oglądam cokolwiek z hollywood, też z roku 2000 to jest jakieś takie, świeższe i żwawsze i bardziej kolorowe też. A może to Fronczewski nie zmienił się wcale od wczesnych lat siedemdziesiątych. Właśnie, kurwa, moja prezentacja maturalna.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Zatkane górne drogi oddechowe. To pierwsze co zauważyłem dzisiaj, budząc się. Czułem ,że całą noc najprawdopodobniej oddychałem ustami, miałem otwarty pysk i musiałem wyglądać z tym ohydnie. W gardle czuję tylko jakiś zaschnięty, bliżej niezidentyfikowany śluz. Ruszyłbym się spod kołdry, no ale 'świat poza kołdrą jest.. nie do przyjęcia'. Wiem ,że wcale nie jest aż tak zimno ale cały się trzęsę. Jakby każda moja kość po kolei chciała pęknąć. Wszystkie płyny ustrojowe w moim organizmie postanowiły się zbuntować przeciwko mnie. Szkoda, szkoda bo żyliśmy w idealnej symbiozie, zawsze uważałem ,że skoro moja krew jest moja to w żaden sposób nie jest obrzydliwa, reszta też. No ale nie, coś się zesrało i rano odnosiłem wrażenie jakbym był najpaskudniejszym i najobrzydliwszym stworzeniem po tej stronie kuli ziemskiej. Nawet jakieś pierdolone jamochłony czy inne dżdżownice wydały mi się bardziej sympatyczne i mniej odtrącające ode mnie. Wstałem i zacząłem wykrztuszać to, co przez całą noc skutecznie utrudniało mi zaśnięcie. Wstawiłem wodę na herbatę i spojrzałem na lustro. Sino fioletowe powieki, i krwistoczerwone, wysuszone na wiór usta. Dzisiejszy dzień prawdopodobnie będzie przebiegać zgodnie z późnośredniowieczną ideologią. "Człowiek to tylko worek na wnętrzności, nic co obrzydliwe nie jest mi obce i potarzajmy się trochę we krwi, flegmie i wnętrznościach". Taak, to zdecydowanie najodpowiedniejsze schematy myśleniowe na dzisiaj. Biała herbata właśnie się zaparzyła, biała herbata to najczystszy i najbardziej szlachetny ze smaków. Nieskażony żadną chemią, syfem czy innym tandetnym aromatem. Ale nawet szlachetne pochodzenie jej nie pomogło, ona też smakowała tą brudnopomarańczową wydzieliną. Zapijam trzy gripexy max herbatą ze śluzu i czekam na cud. Pomyślałem sobie 'biedna moja wątroba, po takiej dawce paracetamolu'. Ale racjonalizm później też postanowił się odezwać, i powiedzieć mi ,że dla niej to nic nowego. Moja terapia paracetamolem to nic niezdrowego w porównaniu do moich rekreacyjnych terapii z niedalekiej przeszłości.
Ubieram kurtkę, przynajmniej nie będę wyglądać w niej na aż tak anemicznie zbudowanego. Ubieram rękawiczki, przynajmniej nikt nie będzie musiał oglądać moich odmrożonych łapsk. Ubieram czapkę, oszczędzę im widoku długich, tłustych włosów. Połowę mordy uda mi się zakryć szalem, co lepsze tą zdecydowanie brzydszą część mordy. Zawsze to jakiś sukces. Podkrążone oczy muszą sobie zostać takie, uzewnętrznione. Nie mogę sprawiać przecież aż tak odhumanizowanego wrażenia na przechodniach. Obok mnie w autobusie usiadł brodaty koleś pod 50-tkę, w płaszczu mającym sprawiać eleganckie wrażenie i przy okazji tuszować brzuch. Przypominał niespełnionego poetę, wykładowcę czy innego zboczeńca-erotomana. Nie cierpię tego typu ludzi. Wzbudzają we mnie swoim wyglądem niczym nieskrępowaną odrazę i nienawiść. Nie interesuje mnie to ,że mogą być, jak to się mówi 'ciepłymi i miłymi ludźmi'. Dla mnie do usranej śmierci będą przypominać zboczeńców.(może ja naprawdę jestem w głębi duszy komunistą, skoro ludzie kojarzący się z 'inteligencją' wzbudzają we mnie niechęć ?) Nawet jeśli będę kiedyś wyglądał tak, jak oni. Zresztą ciepli i mili też mnie przerażają, to niesamowicie podejrzane. Przywykłem do tego ,że ludzie powinni być wredni i niemili. I nie próbujcie mnie reformować. Każde takie 'Mateusz, powinieneś się częściej uśmiechać, no uśmiechnij się' bywa wkurwiające. Myślę sobie wtedy 'ja pierdolę, dziewczyno jakbyś miała taki uśmiech jak ja, to też by Ci się nie chciało uśmiechać'. Ale to tam nieważne. Nie miałem się już przecież użalać nad sobą. Ulubione hobby to : uświadamianie ludzi o bezsensowności ich działań. A najbardziej wkurwiająca rzecz ? brak konsekwencji w działaniu.
Cześć wam.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Jaaakie ja mam chude ręce.

piątek, 17.grudnia.2010, 23:23
Nie lubię takich patowych sytuacji. O co mi chodzi ? O to ,że jak już sobie skojarzę daną piosenkę, z konkretnym wspomnieniem albo konkretną osobą, to nie potrafię jej później słuchać. Nieważne czy to dobre, czy złe wspomnienia. Jeśli dobre, to się wkurwię ,że teraz nie jest mi tak dobrze jak wtedy. Jeśli złe, to po prostu się zdołuję, tak, jak kiedyś byłem przybity. Muzyki powinno się słuchać tylko w samotności, albo na żywo. Muzyka na żywo to nie jest zwyczajna chałtura, jak odklepywanie zdrowaśki. To odkrywanie piosenki na nowo, to wyczuwanie klimatu towarzyszącego danemu koncertowi. To jak koncert Black River, byłem tam sam, na Behemocie też. Najpiękniejszy koncert w moim życiu, nie musiałem go łączyć z żadnymi wspomnieniami ani osobami. Pojechałem tam sam, rozmawiałem z losowymi osobami, piłem też całkiem losowo. Nie wywiozłem stamtąd żadnych wspomnień, dałem się tylko porwać muzyce. Maciej Taff, czy znienawidzony przez wszystkich skrajnie alternatywnych true blacków, Nergal, to niesamowicie charyzmatyczni frontmani. Black River to żywa energia. Czysty rock, w takiej postaci, która jak się ogólnie zwykło przyjmować, dawno wyginęła. Czułem się jak gówniarz słuchający po raz pierwszy 'Getting Away With Murder' na Vivie. Behemoth to ich skrajne przeciwieństwo, perfekcyjnie zgrana, bezbłędna maszyna. Perkusja wybijająca rytm dokładniej niż zegar atomowy w CERN-ie. Gitary rozrywające powietrze. Wszystkie ruchy sceniczne dopracowane w stu procentach, jak w teatralnym przedstawieniu. Było totalitarnie, precyzyjnie i potężnie. Tęsknie strasznie za czasami kiedy muzyka, zamiast zmieniać nastrój albo ułatwiać wczucie się w jakiś klimat, po prostu niosła ze sobą energię i siłę. Chciałbym znowu, jak czternastoletni gówniarz dać się porwać zespołowi i pójść potem, najzwyczajniej na świecie spać. A ,że ostatnio sypiam podejrzanie normalnie, to martwię się. Martwię się ,że się uwsteczniam.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nothing can stop me now.

czwartek, 16.grudnia.2010, 21:45
Trent śpiewał to zawsze na sam koniec. Ja nie czuję się w intelektualnej kondycji na dopisywanie czegokolwiek. Moje dzisiejsze przemyślenia, na czwartkowy wieczór, godzinę 21:38 są dokładnie takie same jak gdzieś, w stanach zjednoczonych, w roku 1993. (Postanowiłem sobie kiedyś ,że nigdy nie uznam żadnego tekstu piosenki za coś ważnego, chciałem być ambitniejszy, patrzeć głębiej. Czym się stałem ? Takim samym, czekającym aż ktoś zwróci na niego uwagę, paskudnym, licealnym pseudoalternatywnym gnojkiem, któremu się wydaje ,że jest ponad wszystko. Ślepo wierzę w rzeczy na które nie mam żadnego realnego wpływu. Opieram mój nastrój, moje zachowania na rzeczach o których nie mam zielonego pojęcia. Drastycznie boję się tej, ostatecznej konfrontacji, a niestety zbliża się nieubłaganie. Boję się ,że znowu dam dupy, znowu ze strachu, wszechogarniającego, paranoicznego strachu.)

"What have I become?
My sweetest friend
Everyone I know
Goes away in the end
You could have it all
My empire of dirt
I will let you down
I will make you hurt"
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
W telewizji mieli mówione ,że sprawa jest poważna. A, mi się chce śmiać. Na przykład z tego ,że w języku kaszubskim o przeszłości mówi się w takim, swojskim, past perfect tense. I dlatego oni, w tvn-ie mieli mówione a ja miał czytane co na interyji mieli napisane. Nie czytałem, bo się śmiałem. A powinienem był płakać, albo rzucać gromami z nieba. Czego się dowiedziałem ? Benzyna drożeje, euro tanieje, somalijscy piraci polują na Jarosława Kaczyńskiego (i nie chodzi mi tu o mój nowy-chomikowy nabytek). Palikot nie chce abdykować, czeka na śmierć z rąk wyznawców Jarka. Jeśli wszyscy troje, leszek, jarek i janek zginęliby śmiercią męczeńską... Leszka można już odhaczyć, a janek z jarkiem zginęli by razem, walcząc na widły i kosy, jak Gladiator Maximus walczący z cesarzem Commodusem. Aż strach pomyśleć co by się działo dalej, w demokratycznych wyborach wybrano by ich trzech pośmiertnie na Feldmarszałków, nowej, odrodzonej, chrześcijańskiej rzeczpospolitej polskiej ver. 3.11. Pośmiertny triumwirat to coś czego jeszcze w tym kraju nie było. Ile ja bym dał za taki drobny rozpierdol w kraju, jakiś mały chaos, albo chociaż drobne zamieszki. Zamieszki takie jak wczoraj w Rzymie, po tym jak nieśmiertelny macho, potomek kozaków zaporoskich, Silvio Berlusconi wciąż utrzymuje się w swojej hegemonii. Przeglądam dalej, co tam nowego. Obama wciąż czarny, Sarkozy wciąż wygląda jak gremlin. Jest też słynne dziennikarstwo obywatelskie, czytaj:demagogia w wydaniu dla Kół Gospodyń Wiejskich. Jeśli kiedyś zacznę dochodzić do podobnie banalnych wniosków to proszę. Zróbcie to szybko i bezboleśnie, a zwłoki wrzućcie do zaspy tak żeby na wiosnę słodkawy zapach rozkładu zwabił hieny i cerbery, zwane też czasami kundlami rasy kaszubskiej. Czytam sobie dalej, czytam komentarze, to już chyba moja górna granica psychodelii i absurdu. Dalej są już tylko teledyski z bogatymi murzynami rapującymi prosto ze swojego jacuzzi (świat się kończy. 'Im kury szczać prowadzić, a nie muzykę tworzyć.' To mówiłem ja, Jarząbek Wacław.). A co w komentarzach ? Bida w kraju, 'u nas w JuKej to takie rzeczy nie mają miejsca' - krzyczy pan z ip oznajmiającym wszem i wobec 'Jam z Ostrowa Wielkopolskiego jest'. Inna pani stara się zburzyć mój światopogląd. Ten mozolnie, w pocie czoła budowany schemat myślenia, który od dawna próbuję skierować na populistyczne tory. W mojej głowie, od długiego czasu, Doda funkcjonuje jako taki uniwersalny czy nawet utylitarny przykład urody. A pani komentuje zdjęcie i mówi ,że Doda to jest brzydka jak noc i ,że wcale, ale to wcale ładna nie jest. No i co ja mam sobie teraz myśleć ? Jeśli nie Doda ma być ogólnie przyjętym kanonem urody to kto ? Dlaczego pani miesza mi w głowie ? Proszę Pani, kurwa jego mać, jeśli ja trafię na Srebrzysko, to moja terapia będzie finansowana także z Pani podatków. Radzę uważać na przyszłość komu się burzy światopogląd. Ot, co. Funkcjonujemy na bazie pewnych rzeczy, które uznajemy za pewne. Wyłączam przeglądarkę, wyłączam komputer, otwieram okno (kurwi tutaj strasznie farbą z klatki, jakiś debil postanowił akurat teraz wziąć się za odmalowywanie tego burdelu. Jakby to miało coś zmienić), szukam krótkich spodenek w kratę, i zanim zniknę w otchłaniach kołdry mówię tak, jak tvn przykazał 'Kamil Bednarek wielki artystą jest, i basta!'. A dobranoc nie powiem, bo nie mam zwyczaju życzyć WSZYSTKIM dobrej nocy. Właściwie to chciałbym żebyście się, wcale, ale to wcale nie wyspali i nie wstali też, przy okazji. Przynajmniej poranny autobus opustoszałby chociaż trochę.

[czeeeeść, nie piszę na poważnie, bo nie mam takiego zwyczaju.]
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Obudziłem się dzisiaj rano z jednym okiem w kolorze czerwono-przekrwionym. Miałem dziwne wrażenie ,że czerwono-komunistyczno-anarchistyczna część mojej duszy próbuje sobie spierdolić prawym oczodołem. W sumie, niech sobie idzie. Byle zostawiła mi moje, patriotycznie ubarwione, spojrzenie. Jest tak ,że wszystko zapachniało wysuszoną śluzówką, i brudną, mokrą ziemią. Dokładnie taką, na jakiej rosną brzozy i anemiczna trawa. Bosą stopą można wyczuć zapadanie się prosto do śliskiego świata robactwa. Robactwo sobie tam mieszka, pożera mniejsze robactwo. Ja wiszę na płocie i widzę tylko brzozy. Najdziwniejsze z drzew, jako jedyne mają swój wyraźnie zaznaczony kolor. Próbowałem wyciąć jednemu z nich korę, zarżnąłem się aluminiowym, zaśniedziałym nożem w palec. Chciałem napisać na niej list, wrzucić do pustego portfela i podłożyć w jakimś miejscu publicznym. Pusty portfel, zostawiony w miejscu publicznym to prawie stuprocentowa szansa na uświadomienie losowo wybranej osoby. Myślałem nawet o szeroko zakrojonej akcji zmieniania społeczeństwa, przynajmniej regionalnie. Ale szkoda mi pieniędzy na tyle portfeli. Na ławce, w galerii bałtyckiej zostawiłem najbrzydszy ze znanych mi portfeli. Kora była biała, lekko poplamiona krwią, napisałem najwyraźniej jak potrafiłem. Napisałem 'to przyjemne, przywłaszczyć sobie kawałek lasu, musisz też spróbować'.
Często robię rzeczy podobnie bezsensowne i dziwne. Mimo to jednak moim ulubionym zajęciem jest uświadamianie ludzi o bezsensowności ich działań. Paskuda ze mnie, co ?
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Piszę dzisiaj po raz drugi. No bo, co mam w końcu robić.
Mieszkam dość wysoko nad poziomem morza, co to oznacza w praktyce ? Ano ,że piździ tutaj jak na Uralu, pani Bartosiewicz śpiewała ,że 'Wiatr niesie strach'. Zgadzam się z nią całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim ciałem. (Dlaczego w takim kościelnym stylu ? A, taki mam kaprys w tej chwili).
Jest tak ciemno, budzę się - jest ciemno, wracam do domu - ciemno, kładę się spać - ciemno. Przez takie warunki oświetleniowe zupełnie można się pogubić w tym kiedy jest dzień, a kiedy nie ma. Przyłapałem na tym ,że mylą mi się wskazówki zegara. Duża z małą, myślałem ,że wstałem pięć po siódmej, a okazało się ,że jest 13:35. Niepokojący wydał mi się fakt ,że było zdecydowanie za jasno jak na siódmą rano. Bo tak sobie myślę ,że wszystkie moje aktualne niepowodzenia mógłbym przypisać pogodzie. Tylko nie jestem pewien czy wtedy, gdy w końcu będę mógł znowu zapierdalać w samej koszuli po dworzu, rozwiążą się wszystkie moje problemy. Czy jak pozbędę się tej pojebanej, sybirackiej kurtki, z niedźwiedziem polarnym w środku, znowu będziesz mnie lubić ? Każdej zimy myślę tak samo, że jak będzie już ciepło to będę miał stabilniejszy nastrój. To zawsze w jakimś niewielkim stopniu prawda. Zawsze jak mogę się przejść boso po trawie, usiąść w cieniu jakiegoś drzewa, bez martwienia się o tonę śniegu pod dupą. Zapalić w tym, słynnym, cieniu papierosa, popatrzeć jak krowy zapierdalają po łące a ten głupi, wredny, kaszubski gbur próbuje udowodnić swojemu koniowi ,że traktor jest zdecydowanie tańszy w utrzymaniu od niego. Wąsaty rolnik z kosą zawsze uważa ,że nie powinno się pić na pomoście, mimo ,że to nie jego pomost. Uwielbiam takie akcje w stylu Kargula i Pawlaka. Pan Wąsaty mówi ,że za jego czasów było zupełnie inaczej, i młoda młodzież płci męskiej kopulowała ze swoimi koleżankami gdzieś na łące, zamiast się upijać do nieprzytomności, spadać z kajaków do wody na środku jeziora i testować na sobie połowę tablicy Mendelejewa. Może i ma rację, to zdecydowanie mniej szkodliwe społecznie, najwyżej się jakieś dzieci poczują zdemoralizowane. Ale ja oglądałem podziemny krąg, i wiem ,że należę do pokolenia facetów wychowanych przez kobiety, i ,że kolejna kobieta to może być zły pomysł. Przynajmniej tak zawsze sobie wmawiam jak się poczuję odrzucony. Co do demoralizacji, to myślę ,że społeczeństwo jest wystarczająco zdemoralizowane, i ja na pewno nie jestem w stanie ich w żaden sposób zgorszyć.. Ostatnio dowiedziałem się o lokalnym przypadku podwójnego kazirodztwa. Może jestem jakiś staroświecki, ale takie tematy rzadko podejmuje się nawet w Hollywood. Co to jest w praktyce podwójne kazirodztwo ? To znaczy ,że brat i siostra mają dwójkę dzieci, i ta dwójka dzieci też się ze sobą pierdoli, i też ma dziecko. Z genetycznego punktu widzenia to dziecko powinno mieć ze cztery głowy. I ogólnie być podobnie zmutowane jak rybogęsi z jeziora klasztornego. Ogólnie, to nawet psy nie są na tyle spaczone żeby się parzyć ze swoim rodzeństwem. Teraz kolejna ciekawa rzecz, okazuje się ,że nawet ja mam swoje wewnętrzne hamulce. Cały świat stwarza jedne, wielkie pozory. Ludzie pozorują pracę, pozorują naukę, pozorują miłość, pozorują wszystko. Znałem taką dziewczynę, która mówiła ,że kocha wszystkich czterech. Myślę sobie ,że stąd też jest blisko do tego przykładowego psa. Znałem mnóstwo ludzi którzy pozorowali pracę, tak naprawdę nie chodzi tutaj o pracę, chodzi o to żeby stworzyć przed szefem iluzję wykonywania swoich obowiązków. Iluzję na tyle wiarygodną ,że dostaje się za nią 10 złotych na godzinę. Ja całe życie pozoruję naukę, jest to na tyle skuteczna iluzja ,że nikt nie jest w stanie uwierzyć ,że ostatni raz uczyłem się gdzieś na przełomie drugiej i trzeciej klasy gimnazjum. Iluzja na tyle skuteczna ,że jakimś dziwnym trafem zdarzają się ludzie mówiący ,że jestem inteligentny. Mylą się. Wytłumaczyłem się sam przed sobą, nikt inny nie chciał: 'nie jest tak źle - myślę. W końcu nie mam zamiaru przespać się z nikim z mojej rodziny, nie zabiłem też jeszcze nikogo'. A nawet jakbym był krystalicznie czystym ideałem, bez skazy, to ze wszystkich dostępnych imion na 'M' mam na imię tylko 'Mateusz'. I ciężko żeby to się zmieniło.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
To było obrzydliwe pięć snów. Skąd się biorą, i właściwie po co są, te całe sny ? Są zbyt realistyczne, już bez nich mam dość spore problemy z odróżnianiem faktów od nie-faktów. Jeśli moje fantazje seksualne, mieszają się z jakimś obrzydliwym, groteskowym koszmarem, też seksualnym. I teraz rodzi się zajebiście niewygodne pytanie, skoro to wszystko śni mi się w jednym ciągu, to znaczy ,że to wszystko jest dla mnie koszmarem, czy też może właśnie nie. Obie opcje są niepokojące. Nie przypominam sobie w ogóle, żeby w przeciągu ostatnich dwóch lat śniło mi się cokolwiek związanego z seksem. Najczęściej nie śniło mi się nic, albo skok z wieżowca, albo jakieś bliżej niezidentyfikowane szczątki biologiczne. To tym bardziej dziwne. A wszystko skończyło się w najgorszy możliwy sposób, wielką, niewymowną ciszą. Nie ma nic gorszego od ciszy. Od takiego, czekania na nic.
(dzisiaj oficjalnie wytrzeźwiałem, i przez najbliższy tydzień też będę trzeźwy)
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Strasburg Płonie

czwartek, 9.grudnia.2010, 20:13
Dzisiaj, dość kosztownie, zorientowałem się ,że państwo postanowiło, z dniem 15 listopada, pozbawić mnie jednego z moich ulubionych przywilejów. Nie mogę już sobie zapalić do kawy. W jakimkolwiek przybytku, w którym można się w kawę zaopatrzyć. Do piwa też nie, ani do barszczu ani nawet do (ponoć przezdrowej) dietetycznej coli. Ktoś sprytny na ul. Wiejskiej pomyślał sobie ,że może to będzie takie proeuropejskie. Takie propagowanie zdrowego trybu życia, zapijania kubełka kurczaków z KFC jednodniowym zdrowym sokiem Marwit. Ja to odbieram trochę inaczej, jest zajebiście zimna zima, ja wychodząc zapalić na -15 stopni mam zajebiście dużą szansę na złapanie jakiegoś zapalenia płuc albo innego bonusu. Na pierwszy rzut oka - to źle dla mnie. Otóż nie, moje leczenie, mojego zapalenia płuc niszczy od wewnątrz Służbę Zdrowia. I tak już ledwo dycha, ja swoim widzimisię dodatkowo ją pogrążam. To zajebiście dobrze. Potem jak domino, padnie cały ten mroczny półświatek świadczeń socjalnych i instytucji państwowych. To będzie jak rewolucja październikowa, tylko na odwrót, sprywatyzujemy wszystko. Oryginalna rewolucja październikowa miała miejsce w nocy z 6 na 7 listopada (6.11). Skoro ma być zupełnie na odwrót zorganizuje się ją w nocy z 11 na 12 czerwca (11.6). Zginie każdy zwolennik ratowania biednych zwierzątek w Dolinie Rospudy. Każdy któremu będą przeszkadzać spaliny z czterolitrowych-silników-benzynowych będzie w ramach pokuty jeździć gołą dupą po niemieckiej autobahnie. Każdy który powie ,że zwykłe żarówki tworzą dziurę ozonową i przy okazji molestują seksualnie niemowlęta, będzie pił energooszczędną rtęć z energooszczędnych żarówek aż mu dupą wypłynie. Czujecie to ? Żeby rozpierdolić wszystko to, co tak ogranicza najbardziej uciśnioną grupę społeczną w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. A mianowicie : białych, heteroseksualnych mężczyzn, nie należących do żadnych mniejszości. Ja jestem w stanie zrozumieć ,że gdzieś tam, na świecie ludzie mają poważniejsze problemy niż zakaz palenia. Nawet zdaję sobie sprawę ,że gdzieś tam umierają z wyziębienia albo innej malarii. Ale mam to centralnie w dupie. Mam tylko przed oczami obraz mężczyzn wyrwanych z ich murzyńskiej, codziennej pracy. Pławiących się w szczęściu, mogących wcisnąć swojemu obrzydliwie bogatemu szefowi, jaja prosto do gardła. Rozpierdalających w drobny pył wszystkich hipisowskich ekologów, wąsate feministki i innych przedstawicieli 'uciśnionych mniejszości'. Kolejna rzecz którą miałbym w dupie : to ,że historia się powtórzy ,że każda rewolucja zeżre własne dzieci. To wszystko nieważne szczegóły, najbardziej chciałbym zobaczyć tą chwilę triumfu i zemsty. Potem oczywiście wszystko wróciło by do normy, tylko mielibyśmy sępy zamiast świń przy korycie. Byłbym tylko zajebiście usatysfakcjonowany mogąc zobaczyć jak Strasburg płonie. Tyle. A to wszystko zaczęło by się od mojego wyjścia na fajkę, i zapalenia płuc ;)

[W tym miejscu kończymy dział pt. 'chore ideologie inspirowane czytaniem Mein Kampf w oryginale']

A tak całkiem poważnie, głowa mnie boli z nudów, a na dzisiejszej próbnej z matmy zobaczyłem równania o których nie śniło się nawet najstarszym góralom...
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.

poniedziałek, 6.grudnia.2010, 22:49
Zawsze, ale to zawsze mnie wkurwiały takie podchody. Dlaczego nie potraficie być szczerzy, powiedzieć 'wypierdalaj' kiedy trzeba i 'kocham cię' kiedy trzeba ? Ja nie mogę, nie powinienem bo wszyscy ode mnie uciekają jak mówię prawdę. Ale wy ? O moją opinię nie ma się co martwić - i tak się nie zmieni. I tylko myślę sobie czasami - rzygać mi się chce, patrząc na te wszystkie relacje międzyludzkie. Nikt kurwa, nikt nie potrafi się zdobyć na odrobinę szczerości, wszyscy kłamią. Bez żadnych KURWA wyjątków.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
To był piękny dzień. Od rana do teraz telefon nie zadzwonił ANI RAZU. To ewenement na skalę światową, w moim wypadku telefony urywają się nawet w wigilię ('eeee, co ty robisz na pasterkę ? możeeee... idziemy... pić ?') Zawsze mnie to rozpierdala, jak ludzie robią takie wstydliwe podchody. Przysłuchuje się temu co ma druga strona telefonu do powiedzenia, czekając tylko aż padnie słowo-klucz. Wtedy śmieje się w duchu i jakoś tak nie mogę przestać. Dzisiaj jeszcze nikt nie zainteresował się moją skromną osobą, sam będę musiał się czyjąś zainteresować. Większość dnia spędziłem katując cudze v8 na śniegu. Nie mogę ukrywać ,że to może prosta rozrywka ale za to zajebiście dopaminogenna.
Amerykańscy żołnierze w Wietnamie, po kilkudniowej, nieustannej walce mieli bardzo charakterystyczne spojrzenie. To było tzw. 'Thousand Yard Stare'. Spoglądali w bliżej nieokreśloną 'dal', z niesamowicie szklistymi i mocno zabarwionymi oczami. Po obejrzeniu kilku przykładowych zdjęć, myślę ,że wyglądam dokładnie tak samo w każdą sobotę i niedzielę rano.
Jeśli posiadam jakikolwiek talent to na pewno nie jest to ani talent do gotowania do ziemniaków ani do matematyki. Myślałem ,że mój kuzyn spadnie z krzesła jak się dowiedział o moich próbno-maturowych wynikach matematycznych. Znamy się od zawsze, i nie mógł uwierzyć w to ,że jestem aż taki durny. Nie mam pojęcia jaką opinię o mnie sobie wyrobił, ale chyba zupełnie inną niż stan faktyczny. To jest chyba tak ,że ja potrafię tylko sprawiać wrażenie. Mówią ,że sprawiam wrażenie miłego, albo inteligentnego, albo co najśmieszniejsze przystojnego. Jeszcze nie wiedzą o tym jak dobrze potrafię kłamać. Potrafię wyprowadzać ludzi z błędu. Jak już im się w głowie poukłada obraz Miłego Mnie, wtedy mówię coś brutalnie szczerego, jak pomyślą sobie ,że jestem inteligentny mówię ,że miałem 18% z matmy, jak ubzdurają sobie ,że jestem przystojny to się uśmiecham. A jak myślą ,że jestem poukładany i spokojny. Wtedy staram się udowodnić ,że mój organizm jest zdecydowanie bardziej uodporniony na różnorakie substancje chemiczne od organizmu karalucha. Dodaję też ,że jeśli byłoby coś takiego jak 'Toksykologia Online' to już dawno by mnie uśmierciła. Bo według wirtualnego alkomatu, po ostatniej sobocie, powinienem już umrzeć ze dwa razy.
Kłamię...
Kłamię..
Kłamię.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

'Ich möchte ein Eisbär sein'

czwartek, 2.grudnia.2010, 21:51
Jak wszyscy zdążyli zauważyć - jest zimno. Ale co to konkretnie oznacza ? Ogólnie to dla każdego znaczy coś innego. Kolega Gracjan mówi ,że całkiem poważnie jest zimno bo mu woda w wiadrze zamarzła, i nie ma jak palić. Panowie budujący drogę na 3-maja w Kartuzach zaprzestali budowania. Statystyczny-kaszubski-kierowca skomentuje to krótkim: 'No żesz kurwa jego mać'. Koleżanka Natalia-Tap Madl mówi ,że zima jest zła bo jej legginsy zesztywniały i porusza się jak Terminator z wyczerpaną baterią. Pani od matematyki też nie lubi jak jest zimno, mówi wtedy 'dwudziesty dziewiąty do tablicy'. Często tak mówi, ale ja wiem ,że tak naprawdę, jest poruszona aż do szpiku kości faktem ,że musi rano spierdolić jakieś pół tony śniegu z samochodu żeby dojechać do pracy. Ja wiem ,że zimą muszę palić w rękawiczkach, a tego nie lubię. Kierowca autobusu jest wkurwiony. On na własnej skórze przekonał się ,że trasa Sierakowice-Kartuzy zimą to praktycznie to samo co Rajd Szwecji. Jest również świadomy tego ,że przeciętny autobus waży ponad dziesięć ton i ma napęd przekazywany na tylną oś. A co to oznacza w praktyce ? A znaczy to mniej więcej tyle ,że łatwiej jest przeżyć w środku nocy na gdańskiej Oruni, w koszulce Arki Gdynia, niż wyjechać czymś takim z zaspy. Nie dziwię się Panu Kierowcy. Ma żelazny list ode mnie na to żeby się wkurwiać na wszystko to, co napotka na swojej drodze. Mogę tylko przypuszczać ,że każdy z tych ludzi, wkurwionych zaistniałą sytuacją, marzy o zimnej wódce i libacji z kolegami w pogierkowskim m3. Dla mnie zima jest właśnie taka, śmierdzi tanią wódką. Ciasne pomieszczenia są tak zadymione od papierosów ,że uzyskujemy pole widzenia podobne do tego z pierwszej części Quake'a. Przy rozedrganym, zielonkawym świetle jarzeniówek przypominamy świnie przy korycie. W takich warunkach jestem innym mną, i zdecydowanie za bardzo przejmuje się kwestiami psychologicznymi. Jeśli za długo przebywam w zamkniętym obszarze. Jeśli nie mogę wyjść na zewnątrz ze świadomością ,że mógłbym iść tak długo aż zobaczę miejsce w którym nigdy nie byłem. Jeśli jestem uzależniony od jakichś popierdolonych schematów. Jeśli nie mogę położyć się na ławce, ponarzekać na to ,że mi słońce świeci na mordę, spojrzeć w niebo i pomyśleć : 'jeśli tam jesteś to po pierwsze chciałbym wygrać w totka, a po drugie zastanów się w końcu czy mnie lubisz, czy nie. A po trzecie, to wiem ,że Ciebie nie ma, ja tak sobie tylko pozuję na psychicznie chorego. Kiedyś myślałem ,że to właśnie za to powinno się mnie lubić, teraz myślę ,że to jest zdecydowany argument przeciwko lubieniu mnie'. Jeśli nie mogę zrobić żadnej z tych rzeczy, nawet popływać nago sobie nie mogę, to wtedy mi lekko odpierdala. Chciałbym to wszystko przespać. Zbudować sobie legowisko, zaszyć się tam, poczekać aż mi ktoś powie coś miłego przed snem i obudzić się jak będzie ciepło.
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Firmware Datecode : 19920401

środa, 1.grudnia.2010, 19:01
Chyba trochę za dużo piję. Zauważyłem ,że źle mi się śpi na trzeźwo, źle mi się myśli jak nie jestem na kacu. Wiedziałem ,że ta moja genetycznie zaprogramowana skłonność do upijania się w trupa w końcu się ujawni. Nie wiem dlaczego, jak mam zajęcie to nie mam ochoty pić. Jak siedzę w piątkowy wieczór i czuje się znowu taki przekurewsko osamotniony ze wszystkich stron, to nie widzę ciekawszego rozwiązania.
Zawsze jak słyszę grupowy śmiech to robi mi się niedobrze. Przypominają mi się wtedy wszystkie moje porażki, upokorzenia i innego rodzaju upodlenia. Oczami wyobraźni wszyscy patrzą na mnie, śmieją się z mojego kolejnego nietypowego zachowania.
Znowu na nic nie mam ochoty, a tym bardziej na pisanie ambitniej niż moje dotychczasowe gorzkie żale. Miałem coś zrobić, nie pamiętam co. Jestem rozdrażniony. Nie bądźcie na mnie źli, co ?
Wdsth.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: